W marcu 2026 sprzedający obniżyli ceny na 78 jachtach w brokerażu, łącznie o 78 milionów euro. Miesiąc wcześniej — 101 redukcji za ponad 184 miliony. Te liczby nie biorą się znikąd. Rynek superjachtów przechodzi korektę, i każdy kto śledzi go uważnie — a nie tylko ogląda błyszczące broszury — to widzi.
Co się dzieje z cenami?
Po covidowym boomie lat 2021–2022, kiedy właściciele dyktowali warunki, a na dobre jednostki ustawiały się kolejki, rynek wraca do równowagi. Geopolityka, utrzymująca się inflacja, tarcia handlowe między USA a Europą — to wszystko ochładza zapał zamożnych kupujących. W rezultacie sprzedający zaczęli schodzić z cen, i to konkretnie.
Przykłady z marca 2026 są wymowne. 74-metrowy Amels Plvs Vltra — pierwsza jednostka z limitowanej serii Limited Edition 242, dostarczona w 2016 roku, refitowana w 2025 — obniżył cenę o 9,1 miliona euro. Nowa cena: 89,9 mln EUR. 60-metrowy Scott Free od Abeking & Rasmussen (dostarczony 2009, refit 2022) — minus 4 miliony, teraz 39,5 mln EUR. Na tym samym rynku stoi 60-metrowy Kaiser tej samej stoczni — minus 5 milionów dolarów, aktualnie $39,9M. To nie są jednostki z problemami. To jachty w dobrej kondycji, po kosztownych refitach, z udokumentowaną historią — których właściciele po prostu chcą sfinalizować transakcję.
Wzorzec jest ten sam co w mniejszych rozmiarach. 33-metrowy Horizon FD110 Freedom z 2022 roku — praktycznie nowy jacht od pierwszego właściciela — obniżony o 4,35 mln dolarów do niespełna 10 mln USD. Jeszcze dwa lata temu taka jednostka sprzedałaby się w tydzień po cenie wywoławczej.
Korekta to nie krach
Tu ważna uwaga, bo lubię precyzję: korekta rynkowa to nie krach. Według danych BOATPro, łączna wartość transakcji brokerskich w marcu 2026 wyniosła 817 milionów euro — to najwyższy miesięczny wynik w tym roku. Jachty się sprzedają. Ale już nie po każdej cenie i nie w ciągu tygodnia.
Rynek wrócił do miejsca, gdzie negocjacje mają sens. I to jest dla kupującego zmiana, której warto użyć.
Przez ostatnie lata część sprzedających żyła złudzeniem, że wartości sprzed 2021 roku utrzymają się wiecznie. Nie utrzymały. Teraz jest normalnie — to znaczy: dobre due diligence, uczciwa wycena techniczna, realistyczne oczekiwania po obu stronach stołu.
Co to znaczy dla polskiego kupującego?
Segment interesujący większość moich polskich klientów — jachty motorowe 20–50 metrów w przedziale 1–10 milionów euro — podlega dokładnie tym samym siłom rynkowym. Korekta oznacza w praktyce kilka konkretnych rzeczy.
Negocjacje wróciły do gry. Sprzedający, którzy siedzą na jachcie już dwa sezony i płacą koszty stałe, są otwarci na rozmowę. 10–15% poniżej ceny wywoławczej to dziś realistyczny punkt wyjścia negocjacji — nie oferta, którą ktoś traktuje jako obrazę.
Podaż jest lepsza. Na rynku jest więcej jednostek niż rok temu. Można być selektywnym, można porównywać, można wziąć czas. Dwa lata temu kupujący musieli decydować w ciągu 48 godzin. Dziś ta presja zniknęła.
Nowe ryzyko do zarządzania. Przy większej podaży łatwiej też o jacht z ukrytymi problemami. To moment, w którym inspekcja techniczna (survey) jest absolutnie obowiązkowa — nie opcjonalna, nie "chyba że sprzedający jest wiarygodny". Widziałem w ostatnich miesiącach kilka transakcji, gdzie "atrakcyjna cena" była po prostu ceną za kłopoty, których poprzedni właściciel chciał się pozbyć.
Kiedy kupować?
Uczciwa odpowiedź: nie wiem, kiedy rynek osiągnie dno. Nikt tego nie wie z wyprzedzeniem. Próba wyczekania idealnego momentu zwykle kończy się tym, że jednostka, którą chciałeś, jest już sprzedana — a kolejna podobna pojawi się za rok, może dwa.
Lepsze pytanie brzmi inaczej: czy ta konkretna jednostka, w tej konkretnej cenie, ma dla mnie sens ekonomiczny — po surveyu, po kalkulacji OPEX na trzy lata, po sprawdzeniu obciążeń VAT na wybranej banderze? Jeśli tak — moment jest teraz równie dobry jak każdy inny. Jeśli jedynym argumentem za zakupem jest "bo ceny pewnie jeszcze spadną" — to zły powód do działania.
Rynek 2026 nie nagrodzi spekulantów. Nagrodzi tych, którzy kupują z głową i z dobrym doradcą po swojej stronie.
Moja rekomendacja
Jeśli myślisz o zakupie jachtu motorowego w segmencie 15–50 metrów i masz realny budżet 2–10 milionów euro — drugiego takiego okna możesz długo szukać. Na rynku jest dobra podaż, sprzedający są elastyczni, a banki (zwłaszcza w Monaco i Szwajcarii) wciąż finansują odpowiednie transakcje na rozsądnych warunkach.
Nie działaj impulsywnie — ani po wizycie na targach w Cannes, ani po spotkaniu z agentem stoczni, który pokaże ci broszurę nowego modelu i powie, że "na używane nie warto tracić czasu". Zatrudnij niezależnego brokera — nie agenta stoczni, nie przedstawiciela sprzedającego. Zrób pełny survey techniczny. Policz OPEX: załoga, ubezpieczenie, port, serwis. Sprawdź banderę pod kątem VAT i przyszłych zmian regulacyjnych w UE.
Liczby mówią więcej niż broszury. A liczby w 2026 mówią: rynek jest po waszej stronie.