To nie jest scenariusz katastroficzny z folderu ubezpieczyciela. To zwykła kaskada klauzul z umowy, którą podsuwają Ci do podpisu przy każdym czarterze na Morzu Śródziemnym — i której prawie nikt nie czyta do końca. Przeszedłem przez setki takich umów i powiem Ci rzecz, którą branża woli przemilczeć: standardowy kontrakt czarterowy MYBA nie został napisany przez neutralnego arbitra. Napisało go stowarzyszenie samych brokerów. Umowa „branżowa", „standardowa", „dla bezpieczeństwa wszystkich". W praktyce pisana przez jedną stronę stołu. I nie jest to ta strona, po której siedzisz Ty.

Dlaczego to nie jest drobny druk, który można zignorować

Bo te klauzule nie są teorią. Budzą się dokładnie wtedy, gdy coś idzie nie tak — a na jednostce powyżej 30 metrów to pytanie „kiedy", nie „czy". I wtedy okazuje się, że umowa, którą podpisałeś „na spokojnie", przez cały czas pracowała przeciwko Tobie.

Pięć klauzul, na które uważam najbardziej

Klauzula 18 — awaria silnika to NIE siła wyższa. MYBA podlega angielskiemu prawu umów, a w nim „force majeure" nie obejmuje awarii technicznej Twojej własnej jednostki. Pęknięty wał, padnięty generator, unieruchomiona przekładnia — to Twój problem i Twoja odpowiedzialność, nie „siła wyższa". Klient dostaje zwrot. Ty zostajesz z rachunkiem.

Klauzula 9(e) — odszkodowanie ryczałtowe: 25, 35 albo 50% wartości czarteru. Im bliżej terminu odwołanie, tym wyższa kara. Przy czarterze liczonym w setkach tysięcy euro za tydzień połowa wartości to nie „opłata manipulacyjna" — to sześciocyfrowy przelew, zanim ktokolwiek postawił stopę na pokładzie.

Klauzula 24a — broker inkasuje prowizję, nawet gdy czarter się nie odbędzie. Rejs odwołany, pieniądze zwrócone klientowi, jacht stoi w porcie — a prowizja brokera i tak jest należna. Przeczytaj to zdanie jeszcze raz. Ryzyko jest Twoje. Wynagrodzenie jest jego.

Klauzula 12 — reguła 48 godzin i sprawa „Happy Aras". Jeśli usterka techniczna nie zostanie usunięta w 48 godzin, klient może zerwać umowę i żądać zwrotu. A precedens z 1999 roku, który rozkładam na czynniki pierwsze w filmie, pokazuje coś jeszcze groźniejszego: właściciel miał komplet ważnych certyfikatów — i mimo to przegrał w sądzie. O odpowiedzialności nie decyduje papier. Decyduje to, co realnie wydarzyło się na pokładzie.

Zrzeczenie się regresu — Twoja polisa morska potrafi być nieważna od chwili podpisu. Najcichsza i najgroźniejsza pozycja z całej listy. Podpisując standardowe „waiver of subrogation", odbierasz ubezpieczycielowi prawo do dochodzenia roszczeń od sprawcy szkody. A ubezpieczyciel, który traci regres, ma podstawę, żeby odmówić wypłaty. Efekt: masz polisę, płacisz składkę — i nie masz ochrony. Dowiadujesz się o tym dopiero wtedy, gdy jest już po szkodzie.

I tu domyka się rachunek z tytułu. Tydzień czarteru dużej jednostki to setki tysięcy euro. Dołóż karę za zerwanie, zwrot dla klienta, stracony szczyt sezonu, należną mimo wszystko prowizję — i ubezpieczyciela, który nie zapłaci. Trzy miliony euro przestają być nagłówkiem. Stają się arkuszem kalkulacyjnym.

Dwa zagrożenia, których rok temu jeszcze nie było (2026)

EU ETS. Unijny system handlu emisjami coraz mocniej obejmuje komercyjny jachting. Każda tona CO₂ zaczyna być realną pozycją w budżecie czarteru — kosztem, którego w zeszłym sezonie tam po prostu nie było.

Posidonia Oceanica. Kotwiczenie na chronionej łące podmorskiej u wybrzeży Francji, Balearów czy Włoch to mandaty liczone w tysiącach euro od jednego incydentu. Kapitan rzuca kotwicę w złym miejscu — płaci właściciel.

Cztery rzeczy, które robię, zanim podpiszę następny kontrakt

To nie jest atak na czarter ani na brokerów — sam nim jestem. To realia, które stoją w umowie czarno na białym i działają wyłącznie wtedy, gdy ich nie znasz. Kontrakt napisany przez jedną stronę nie jest zły. Jest po prostu nie Twój — dopóki go nie wynegocjujesz.

Całą umowę rozkładam na wideo

Klauzula po klauzuli, z liczbami i precedensem z 1999 roku:

Najczęstsze pytania

Czy standardowy kontrakt MYBA jest neutralny?
Nie — napisało go stowarzyszenie brokerów. To punkt wyjścia do negocjacji, nie neutralna umowa. Najwięcej ryzyka kryją klauzule 9, 12, 18 i 24.

Czy awaria silnika to siła wyższa?
Nie. W angielskim prawie umów, któremu podlega MYBA, „force majeure" nie obejmuje awarii technicznej własnej jednostki — koszt i odpowiedzialność są po stronie właściciela.

Co sprawdzić przed podpisem?
Odszkodowanie ryczałtowe (9e), regułę 48 godzin (12), wyłączenie siły wyższej (18), prowizję przy odwołaniu (24a) i zrzeczenie regresu (waiver of subrogation), które potrafi unieważnić polisę.

Masz przed sobą kontrakt czarterowy?

Zanim podpiszesz, niech ktoś niezależny przejdzie przez niego klauzula po klauzuli. Godzina rozmowy kosztuje ułamek tego, co jedna klauzula, której nie zauważyłeś.

Porozmawiajmy