Monaco — nie jest tak, jak wyglądają na zdjęciach

Kiedy myślisz „Monaco i jachty", masz w głowie zdjęcia z August. Tarasy pełne ludzi, jachty cumujące burta w burtę w Port Hercule, szampan. To jest Monaco przez dwa tygodnie w roku. Przez pozostałe pięćdziesiąt tygodni Monaco to cicha machina przemysłowa — biura maklerskie, kancelarie morskie, serwisy techniczne, klasyfikatorzy i kapitanowie czekający na następny kontrakt.

Właśnie to drugie Monaco jest miejscem, gdzie Tomasz Wrzesiński pracuje na co dzień. Gdzie rozmawia z kapitanami zanim ich jednostka trafi do oferty. Gdzie wie, dlaczego dany właściciel sprzedaje — bo spotkał go na nabrzeżu, nie przeczytał na portalu ogłoszeniowym.

20+
lat na rynku jachtów
3
biura: Monaco, Cannes, Warszawa
100%
po stronie kupującego
0
umów ze stoczniami

Trzy rzeczy, których nie wiesz o rynku jachtów w Monaco

1. Prawdziwa cena nigdy nie jest ceną wywoławczą

Każdy jacht wystawiony na sprzedaż w Monaco ma cenę katalogową — i cenę, za którą właściciel naprawdę jest gotowy sprzedać. Różnica między nimi sięga niekiedy kilkuset tysięcy euro. Żeby wiedzieć gdzie leży ta granica, musisz znać kontekst: dlaczego właściciel sprzedaje, od jak dawna jednostka stoi w porcie, ile wydał na ostatni refit, kto jest kapitanem. Tego nie ma w żadnej bazie danych.

Najlepsze transakcje robi się nie wtedy, gdy dobrze negocjujesz cenę — ale wtedy, gdy wiesz coś, czego nie wie agent drugiej strony.

— Tomasz Wrzesiński, broker jachtowy, Monaco

2. Rynek używanych jednostek to sieć prywatnych relacji

Znaczna część transakcji na rynku wtórnym w Monaco nigdy nie trafia do publicznych list. Jednostka zmienia właściciela zanim ktokolwiek zdąży wystawić ogłoszenie. To tzw. „off-market deals" — transakcje, o których wiesz, jeśli jesteś w odpowiedniej sieci kontaktów. Jako broker obecny fizycznie na Riwierze, mam dostęp do tych rozmów. Broker pracujący zdalnie — nie.

3. Stocznia i jej dealer mają inny interes niż kupujący

To, że ktoś jest „autoryzowanym dealerem" lub „przedstawicielem stoczni" nie oznacza, że działa po Twojej stronie. Dealer zarabia prowizję od sprzedaży — im wyższa cena, tym lepsza jego marża. Jako niezależny broker moje wynagrodzenie pochodzi od klienta, który kupuje. Mój interes polega na tym, żebyś kupił dobrze — nie żebyś kupił drogie.

Co daje Monaco jako baza operacyjna

Monaco Yacht Show to jedno wydarzenie w roku, ale samo Monaco jako baza operacyjna działa przez cały rok. Port Hercule, La Condamine, sąsiednie Antibes z Port Vauban — to geograficzne centrum europejskiego rynku superjachtów. Odległość do Cannes to 40 minut. Do głównych stoczni nad Riwierą — godzina.

Ta koncentracja oznacza, że w ciągu jednego dnia mogę obejrzeć trzy jednostki, spotkać dwóch kapitanów i usłyszeć od maklera, że konkretny właściciel rozważa sprzedaż — zanim cokolwiek pojawi się w systemie. Dla klienta, który mi zleciał zakup, to jest realna wartość: nie musi czekać na ofertę publiczną i przepłacać, bo jest „trzecią osobą w kolejce".

Co zyskujesz, mając brokera fizycznie obecnego w Monaco

Dlaczego Polak w Monaco — nie jest to oczywiste pytanie

Kiedy w 2022 roku informowałem znajomych z branży o przeprowadzce do Monaco, kilka osób powiedziało mi wprost: „Po co? Masz klientów w Polsce, klientów w Polsce obsługuj." To nie jest zły argument — gdyby chodziło tylko o polskich klientów kupujących średniej klasy motorówki. Ale segment, w którym pracuję — jachty od 10 do 50 metrów, wartość transakcji od miliona euro wzwyż — nie jest rynkiem krajowym. To rynek śródziemnomorski, a jego centrum jest tu, gdzie jestem.

Klient z Warszawy, który kupuje jacht za 5 milionów euro, ma do wyboru: albo broker zdalnie przesyłający mu zdjęcia z ogłoszeń, albo ktoś kto jest na miejscu i działa z pozycji insaidera. Mój wybór był oczywisty — chociaż zabrał mi dwa lata przestawienia się.

Jak wygląda moja praca na co dzień w Monaco

Bez glamour: praca brokera w Monaco to poranne oględziny jednostek zanim port się obudzi, spotkania z kapitanami w kawiarniach przy nabrzeżu, rozmowy przez telefon z klientami w Polsce, prawnymi na Malcie i serwisem w La Spezia. I dokumentacja — dużo dokumentacji.

Ale jest też element, którego nie da się zastąpić pracą zdalną: obecność. Być widocznym w tym środowisku. Znać twarz człowieka, który zarządza danym portem. Wiedzieć, kto komu ufa. To kapitał, który buduje się latami i który przekłada się bezpośrednio na jakość informacji, jaką mogę dostarczyć klientowi planującemu zakup.

Monaco nie jest dla mnie prestiżem — jest narzędziem pracy. Narzędziem, które daje klientowi z Polski przewagę informacyjną na rynku, gdzie informacja decyduje o wszystkim.

— Tomasz Wrzesiński

Najczęstsze pytania o Tomasza Wrzesińskiego i Monaco

Kim jest Tomasz Wrzesiński z Monaco?
Tomasz Wrzesiński to niezależny broker jachtów luksusowych, działający z Monaco od 2022 roku w ramach firmy W Yachts. Zajmuje się rynkiem superjachtów od 2005 roku — doradztwem przy zakupie, sprzedaży i czarterze jachtów motorowych w segmencie 1–15 mln EUR.

Jak Tomasz Wrzesiński różni się od dealera stoczni?
Dealer stoczni jest wyłącznym przedstawicielem jednej marki i zarabia prowizję od sprzedaży. Tomasz Wrzesiński jako niezależny broker działa wyłącznie po stronie kupującego — może oceniać jednostki wszystkich marek, nowe i używane, i nie ma konfliktu interesów z żadnym producentem.

Jak skontaktować się z Tomaszem Wrzesińskim z Monaco?
Przez formularz kontaktowy na tomaszwrzesinski.com lub bezpośrednio przez profil na LinkedIn. Pierwsze spotkanie jest bezpłatne i bez zobowiązań.

Rozważasz zakup jachtu? Zacznij od rozmowy

Jako niezależny broker z Monaco przeprowadzę Cię przez cały proces — od pierwszej rozmowy o budżecie, przez selekcję jednostek, po finalizację transakcji. Bez zobowiązań, bez konfliktu interesów.

Porozmawiajmy